wielkie maleństwa

minęli się
spojrzeniami
gdzieś się spotkali
w pewnym momencie czasu i przestrzeni
ale to nie jest przecież istotne
nic to
a jednak coś!

minęli się
a jednak zostali
w tym momencie
tak przecież nic nie znaczącym
w czasie i przestrzeni
zapamiętali krótkie mgnienie
które zwać zwykli uśmiechem
nic to
a jednak coś!

minęli się
a jednak nocą
jedno o drugim myślało
ostali w tym jednym momencie
na jednej tej płytce chodnika
w półkroku
nic to
a jednak coś!

minęli się
a jednak
uczucie wielkie
wiersze niewieście
o nieznajomym pięknym
o uśmiechu przelotnym
o nieznanym a znajomym
nic to rzekomo
a jednak coś!

i co?
krótki czas
i krótka przestrzeń
minęło to
co w pamięci zostało
już nic to
jednak nic

wielkie się wydaje wszystko
że to takie coś
a jednak nic.

istnienie

ktoś mówił kiedyś
cogito
ergo sum
słów tyle mądrych
popartych lub nie
czynami
haniebnymi lub nie
cóż z tego

ja nie powiem
nie jestem z tych
co by cogito
z ergiem
sumowali
ja jestem
bo jestem
a myślę
czasami

a kochać
-o!
to coś
całymi myślami
utożsamiam z istnieniem
amo ergo sum

wiosna

co za radość!
stopniał śnieg
i w źrenicach
odbija mi się chęć do życia

słońce praży moją skórę
słońce, zrób we mnie dziurę
słońce, uspokój me ciało
żeby już nie bolało

słońce! uspokój mą duszę,
sama się do tego nie zmuszę

czy mogę
sprawić sobie
oczy nowe
uszy
usta, co złotą
dadzą mi mowę
proszę

czy mogę sprawić
że się odprawi
wszystko
by nic nie zostało

czy mogę
go odprawić
sobie nowe życie sprawić
umrzeć tutaj
tam od nowa
urodzić się

przykrość

przyczyno mojego starzenia!
ukochałeś sobie ludzki wrak
wszystko kochasz we mnie
na wspak
na wspak
n a w s p a k

nie mogę sprawić
żeby go odprawić
umrzemy razem
tym razem

słońce, odprawić chcę życie
pożegnać je należycie

słońce, lecz dobrą śmierć zimie spraw
dobrą śmierć zimie spraw

koniec tęczy

odwróć się
wolę twoje oczy widzieć
niż łopatki
(na domiar niczego
zakryte)

odwróć się
spójrz jak policzki mi czerwienieją
to nie ekscytacja
(choć burzy się we mnie wszystko)

odwróć się
na pięcie
rozładuj napięcie

odwróć się
utul i stój wytrwale
stój
(nie krzyknę
zamilknę jedynie)

zawyło mi serce
rozwydrzyło się wielce
przez ciebie
(przyzwyczajona do wygód jednostka
bo odebraniu komfortu
odmawia posłuszeństwa)

ukarać je muszę
odwróć się i idź
uleczę rozłąką mą duszę
(idź, naprawdę
to potrwa wieczność)

zawyło mi serce
rozpadło się
odszedłeś
(mądrze
przecież sama ciebie o to prosiłam)

minął kolejny maj
i dziś między nami
piękna radosna tęcza
uśmiechasz się
a mi oczy
zaszły łzami

spytasz
czemu płaczesz skoro wyszła tęcza
skarbie

upadek ideałów

głupia byłam, głupstwa śniłam,
łzy rzęsiste się polały,
bo mi świat dziś zniknął cały
ten, co sobie wymarzyłam

 

do siebie już nie wrócę, nie
powrotu nie mam, dobrze wiem
zgubiłam się
zgubiłam się

czy ludzie zewsząd rację mieli
czy skrzydła we śnie mi ucięli
nie widzę wyjścia z krętych dróg
zwodzi mnie mój wzrok i słuch

wszystko plącze się w malignie
próżne żale, próżny trud
to co wrzało, dzisiaj stygnie
w głowie chaos, w sercu brud

marzeń, wspomnień, westchnień wiele
więcej ich nie poznasz już
będę płakać
będę wyć
będę sama w sobie gnić
a gdy zechcesz mnie otworzyć
i powtórzyć cały rok
ład zastaniesz całkiem nowy
i przemyślisz każdy krok

kochać – nic poza tym nie umiałam
romansideł wielkich chciałam
dzisiaj widzę, próżne chęci
wolę już się napić rtęci

bolisz mnie w sam środek duszy
nawet to cię już nie ruszy
kochać – więcej nic nie chciałam
nic poza tym nie umiałam

głupia byłam, głupstwa śniłam,
łzy rzęsiste się polały,
bo mi świat dziś zniknął cały
ten, co sobie wymarzyłam

poraju

bóg mówi

powstałeś z popiołów dumnie
nie po to by kochać na nowo

powstałeś po serca atakach
nie po to by umrzeć na zawał ponownie

powstałeś Adamie po grzechu
nie po to by w wężach się wijać

powstałaś ty ewo
miniona królowo
hadesu
bóg milczy
przemawiam

ewo
powstałaś we mnie
już dobrze

siedzimy dziś kawę
pijemy

siedzimy dziś nic
nie możemy

siedzimy dziś nie
zdychamy

siedzimy już nic
nie kochamy
jest dobrze

powstałam po grzechach najcięższych
i idę dumnie ku lżejszym

powstałam po pęknięciu serca
przeżyłam
ewa we mnie odżyła
cieszę się
w nas jest siła

bez ewy
po ludzku
normalnie

złączon się z ponckim piłatem
ukrzyżowan umarł i pogrzebion
samam sobie katem
samam sobie rzeką
samam sobie sznurem
sama jestem kamieniem
sama
wiecznie sama
sama sobie istnieję

sama się w sobie grzeję
gotuję
rujnuję